M. K. Stalin, szef rządu stanu Tamil Nadu w południowych Indiach, kilka dni temu wystosował do premiera Indii, Narendry Modiego, list, w którym poruszył trudną i wciąż bardzo delikatną sytuację mniejszości tamilskiej na Sri Lance. Jego apel to wyraźna próba ponownego wprowadzenia problematyki Tamilów z Cejlonu do centrum indyjskiej debaty publicznej. Widać w nim także presję społeczno-polityczną na rząd w Delhi, by odgrywał bardziej aktywną i prospołeczną rolę w regionie.
Relacje między Tamilami w Indiach a Tamilami na Sri Lance sięgają głęboko w historię i kulturę całego subkontynentu. Tamilowie od wieków zamieszkują północne i wschodnie prowincje Sri Lanki, a ich dzieje są nierozerwalnie splecione z losami tego obszaru. Przez długie lata czuli się tam obywatelami drugiej kategorii — odsuwanymi od władzy, administracji i edukacji. Narastające przez dekady napięcia doprowadziły w końcu do krwawej wojny domowej między rządem Sri Lanki a tamilskimi rebeliantami z organizacji LTTE. Konflikt ten trwał niemal 30 lat i zakończył się w 2009 roku, pozostawiając po sobie głębokie podziały.
Choć wojna formalnie się skończyła, dla wielu Tamilów codziennością nadal pozostaje walka o polityczną reprezentację, autonomię, godność i podstawowe prawa obywatelskie.
Dla Indii — a szczególnie dla stanu Tamil Nadu — sprawa ta ma wymiar znacznie szerszy niż tylko polityczny. Po obu stronach morza mieszkają ludzie mówiący tym samym językiem, dzielący wspólną historię, tradycję i tożsamość. To właśnie te więzi sprawiają, że los Tamilów na Sri Lance jest w Tamil Nadu odbierany niemal jak sprawa własnej społeczności.
W swoim liście Stalin wyraża poważne obawy związane z przygotowywaną w Kolombo nową konstytucją Sri Lanki, nad którą pracuje rząd z prezydentem Anurą Kumarem Dissanayake na czele. Jego zdaniem proponowane zapisy mogą ponownie utrwalić silnie scentralizowany model państwa — określany jako „Ekkiyarajya” — który nie zapewnia mniejszościom wystarczającej autonomii ani realnego wpływu na decyzje polityczne.
Jednocześnie Stalin podkreśla głębokie historyczne, kulturowe i emocjonalne więzi łączące Tamilów w Tamil Nadu z Tamilami na Sri Lance. Z tych więzi wynika poczucie odpowiedzialności oraz moralna potrzeba zabierania głosu w sprawie, która dla milionów ludzi jest codziennym, bardzo realnym problemem.
Szef rządu Tamil Nadu wzywa więc rząd w Delhi, aby zdecydowanie zaangażował się w rozmowy dyplomatyczne ze Sri Lanką. Przypomina, że jako regionalna potęga Indie posiadają nie tylko odpowiednie narzędzia polityczne, lecz także szczególny moralny obowiązek działania na rzecz pokoju, stabilności i sprawiedliwości.
W liście pojawia się również odwołanie do tzw. zasad Thimpu — postulatów z negocjacji pokojowych prowadzonych w latach 80., które obejmowały m.in. uznanie Tamilów za odrębną wspólnotę z prawem do samostanowienia oraz stworzenie federalnego systemu gwarantującego rzeczywistą równość mniejszości na Sri Lance.
Obecnie Sri Lanka stoi przed przełomową reformą ustrojową. To moment, który może na całe dekady zdefiniować sytuację tamtejszych mniejszości narodowych. Jeśli Tamilowie nie uzyskają realnych gwarancji swoich praw teraz, ich pozycja może zostać trwale osłabiona. Stalin zaznacza, że Indie powinny zareagować już dziś — zanim nowe prawo zostanie przyjęte i wejdzie w życie, a nie dopiero wtedy, gdy jego skutki okażą się nieodwracalne.
List ten wyraźnie zwiększa presję na rząd Narendry Modiego. Jednocześnie otwiera szeroką debatę o roli Indii w Azji Południowej — o tym, czy kraj ten chce pozostać jedynie obserwatorem wydarzeń, czy też stać się aktywnym gwarantem stabilności, pokoju i praw człowieka w regionie.
Dla Sri Lanki jest to natomiast czytelny sygnał, że kwestia Tamilów nie jest wyłącznie sprawą wewnętrzną państwa — i że świat, a w szczególności Delhi, uważnie przygląda się decyzjom podejmowanym w Kolombo.